Czytając nagłówki portali biznesowych natknąłem się na ciekawy pomysł p. Boni, by pracownikom, których pracodawcy bardzo mocno odczuwają skutki kryzysu i planują zwolnienia czy przymusowe urlopy, dawano ‘wsparcie’ ze strony państwa w wysokości mniej więcej połowy pensji minimalnej, której resztę zapłaciłby pracodawca, tym samym nie uciekając do zwolnień czy ww.urlopów.
Czy to jest sprawiedliwe, że niektórym przedsiębiorstwa obniżają pensje, bo ‘nie ma co do roboty’, natomiast innym będziemy wszyscy dopłacać za to, że pracodawca ma kryzys…
Przeczytajcie informację na Onecie: Postój za państwowe. Czy to jest sprawiedliwe, żeby dawać tym, którzy mają teraz kryzys, bo tak wyszło, bo zawarli umowy opcyjne z bankami, bo akurat teraz im nie wyszło, podczas gdy cała gama różnych przedsiębiorstw nie dostanie tej pomocy, ponieważ sami potrafili poradzić sobie ze skutkami kryzysu. Według mnie to jest dyskryminujące, i nakładające na nas, wszystkich podatników i na państwo obowiązek podniesienia składki na FGŚP.
Z wiedzy przyswojonej (w różny sposób
) na finansach publicznych muszę powiedzieć, że FGŚP chyba nie do tego został stworzony, by pomagać działającym firmom, tylko by zabezpieczać świadczenia niewypłacone pracownikom po likwidacji zakładu, czy po upadłości albo w stanie niewypłacalności (w teorii).
Więc w jakim celu, lub jakim prawem można ten fundusz wykorzystać do dopłacania pracodawcom do wypłacanych przez nich pensji… Wydaje mi się to niezrozumiałe, ale cóź… Przecież nie od każdego może zależeć wydawanie środków funduszu…